Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u

Inne

niedziela, 28 kwietnia 2013

Książkę "Dieta bez pszenicy", wydaną przez wydawnictwo Bukowy Las, przeczytałam kilka dni temu i gorąco polecam. Z tezami dr Williama Davisa, praktykującego kardiologa, zetknęłam się kilka miesięcy temu, czytając jego artykuły i blog. Jeśli o mnie chodzi na pewno jest coś na rzeczy i staram się zmienić moją dietę. Na książkę trafiłam przypadkiem w księgarni, nie mogłam się powstrzymać i nie żałuję.

19:32, frugalesse_z_przekonania , Inne
Link Komentarze (5) »
piątek, 17 sierpnia 2012

Tak się złożyło, że typowego, dłuższego urlopu w tym roku mieć nie będę. Z jednej strony - dużo pracy w pracy a z drugiej - sytuacja finansowa. Na działce trwa budowa domu, która bardzo drenuje mój portfel. W tym roku będzie zrobiony dach i na tym koniec. Ale przynajmniej mam już miejsce, gdzie mogę uciec na weekend. Praca w ogrodzie sprawia mi ogromną radość.

Zamiast typowego urlopu, w czerwcu wybrałam się na wycieczkę objazdową. Głównym celem był Petersburg, ale zwiedziliśmy też Rygę, Tallin i inne mniej znane miasta. Na blogu http://petersburg2012.blox.pl/html zamieściłam relację z tego wyjazdu. Może kogoś zainteresuje. Petersburg mnie zachwycił, i na pewno jeszcze do niego wrócę, ale indywidualnie i w innej porze roku, na przykład we wrześniu.

11:37, frugalesse_z_przekonania , Inne
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 grudnia 2010

Do wpisu bezpośrednio zainspirował mnie wpis na blogu "Pie***e kredyty" który od jego powstania czytuję czasem. Generalnie zgadzam się z tym, co Autor pisze :) Ale: zdarza się, że windykacja odbywa się w stosunku do ludzi Bogu ducha winnych: płacących regularnie kredyty i wszelkie inne zaległości, którzy jednocześnie ideałami nie są, i po pierwsze zdarza im się kilkuzłotowa pomyłka w przelewie, albo kilka dni spóźnienia. Bo na przykłąd sami czekają na przelew od kontrahenta.

Tak czy inaczej wpis na powyższym blogu zmotywował mnie co by przed weekendem wylać żale na swoim własnym. Do wylewania żali zbierałam się od wczoraj...

Mianowicie: w ramach redukcji opłat stałych wkurzyłam się ostatecznie na Aster i jakoś w czerwcu wypowiedziałam im umowę. Płaciłam ok 230 zł za pakiet: tv+internet+telefon. Poki byłam klientką, nikogo nie obchodziło że płacę kilka dni po terminie... Tak czy inaczej: dostałąm ostateczną fakturę (60+ zł), którą opłaciłam 10 sierpnia. Płatność robiłam na wakacjach, w Irkucku :) więc możliwe, że o kilka złotych się pomyliłam.

Potem była cisza, aż do końca października gdy dostałam wezwanie z firmy windykacyjnej EOS KSI w Warszawie, że jeśli nie ureguluję to.....

W wielkiej naiwności następnego dnia zadzwoniłam, przesłałam ksero wpłaty i co najgorsza: podałam nr telefonu kontaktowego :( osoba z którą rozmawiałam była miła, obiecała, że jak tylko prześlę ksero wpłaty to oni sprawdzą, itp itd

Zapadła cisza, do wczoraj. Na podany przeze mnie numer zaczęli wydzwaniać, bez końca. Nagrywają się na pocztę, nie podając nazwy firmy, domagając się natychmiastowego kontaktu. Ponieważ nagrana wiadomość brzmiała jak komunikat z kontroli skarbowej, oddzwoniłam w miarę szybko, i okazało się że od 2 listopada nie znaleźli czasu żeby sprawdzić moją wpłatę. 40 dni od przesłania skanu. Żenada.

O ile dobrze liczę to możliwe, że firmie aster jestem winna 3 złote i ściga mnie za to firma windykacyjna.

18:40, frugalesse_z_przekonania , Inne
Link Komentarze (6) »
sobota, 04 grudnia 2010

Skąd macie pomysły na fajne prezenty? tzn takie, które sprawią radość, będą przydatne, będą też pewnym zaskoczeniem, że taki właśnie pomysł pomysł przyszedł nam do głowy, i że trafiliśmy idealnie. A do tego niekoniecznie wiązał się z mega wydatkiem.

Ja mam niestety tak, że fajne pomysły na prezenty pod choinkę przychodzą mi do głowy całkiem przypadkiem, w ciągu roku, na przykład na wiosnę - na przykłada jesteśmy gdzieś na wycieczce czy na działce, i ktoś bliski opowiada o czymś co go pasjonuje. i jest pomysł na fajny prezent. Obiecywałam sobie, że takie pomysły będę spisywała, a potem się zobaczy. Ale na razie na czczych obietnicach się kończy. I tradycyjnie w gudniu albo muszę się spytać albo sama coś wykombinować. Jak jest u Was?

17:27, frugalesse_z_przekonania , Inne
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 30 listopada 2009

Trafiłam dziś na taki artykuł w Gazecie Wyborczej: Amerykański profesor prawa radzi.

Amerykański profesor prawa radzi, że jeśli nasz kredyt hipoteczny przekroczył wartość nieruchomości, to powinniśmy zawiesić spłatę długu i nie czuć się z tego powodu winni.

Mam nadzieję, że nie doczekam sytuacji takich dylematów. Mój kredyt wzięłam na 105% wartości nieruchomości (tak, tak, naczytałam się Roberta Kyiosaki i wcale nie żałuję), a po 3 latach kredyt stanowi 50% wartości (a kapitału spłaciłam niewiele) mieszkania. Wszystko dzięki zmianom cen i niezłemu kursowi franka w momencie zaciągania kredytu. No i podjętemu ryzyku :) Tak czy inaczej mam nadzieję, że nie będę w sytuacji, gdy zadłużenie będzie większe niż rynkowa wartość mojego mieszkania. Ale chyba gdybym znalazła się w tej sytuacji, to pomimo wszystko, starałabym się spłacić dług, i czułabym się nie w porządku, gdyby tak się nie działo. Nie uważałabym, że to jest problem banku a nie mój. No chyba, że bank by ze mną twardo pogrywał, to już inna sprawa. A może jestem z innej gliny niż pan profesor, albo życie mnie jeszcze nie przeczołgało?

19:48, frugalesse_z_przekonania , Inne
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3