Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u
środa, 22 czerwca 2011
Na moim blogu jakiś czas temu zapadła cisza. Blog powoli dzieli losy innych podobnych blogów. Dlaczego? Jeśli na blogu o finansach osobistych autor nie ma zamiaru zarabiać i nie jest także pasjonatem giełdy, a do tego przedsięwzięcie jest jednoosobowe, to z czasem kończy się potrzeba pisania o zmaganiu z domowymi finansami, o oszczędzaniu, lokatach, kredytach, cięciu wydatków, przeglądzie opłat stałych, oszczędzaniu na emeryturę, itp. Itd. To bardzo dobrze, że w którymś momencie następuje cisza. Zazwyczaj ta cisza oznacza, że wszystko jest OK – wyprowadziliśmy nasze finanse na prostą. W moim przypadku cisza oznacza, że spłaciłam wszelkie długi i kredyty gotówkowe i został mi tylko kredyt hipoteczny. Cały czas stosuję w praktyce najważniejsze zasady zarządzania finansami osobistymi.
piątek, 22 kwietnia 2011
Na nadchodzące Święta postanowiłam zmierzyć się z nowa potrawą: faszerowanym kurczakiem. Wędlinę pod tą właśnie nazwą od czasu do czasu kupuję, w ilościach niedużych, ale nigdy nie próbowałam samodzielnego przygotowania. Czasem przygotowuję kurczaka nadziewanego jabłkami z majerankiem i tyle. Oprócz tego przy różnych okazjach byłam częstowana kurczakiem pieczonym, z przeróżnym nadzieniem w środku. Kurczak faszerowany, który od jakiegoś czasu chodził mi po głowie, zawsze mi się kojarzył jako „wyższa szkoła jazdy” kulinarnej. Z tego co czytałam, główna trudność to pozbawienie kurczaka wszystkich kości i zachowanie skóry w całości. Kolejny krok to odpowiedni farsz i następnie upieczenie całości.

23:36, frugalesse_z_przekonania , Kulinarnie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 marca 2011
W ciągu ostatnich 2-3 tygodni kilkukrotnie trafiłam w serwisach informacyjnych artykuły nt przygód czytelników w bankach, przy okazji załatwiania formalności spadkowych. Tak się złożyło, że sama od jakiegoś czasu odwiedzam różne banki właśnie z powodu sprawy spadkowej. Lista instytucji finansowych jest taka: Getin Bank, Open Finance, Multibank, Pekao SA, AIG oraz Noble Securities.
niedziela, 13 marca 2011

To jedno z ulubionych dań mojego dzieciństwa i lat nastoletnich, przypadających na czas kryzysu. Wiadomo – w sklepach było mało co i z tego co udało się zdobyć trzeba było się nagłowić, żeby rodzinę wykarmić. Jak dobrze, że te czasy są już za nami. Za to pozostają wspomnienia i przepisy. Do produktów, które „rzucali”, należały parówki, więc w naszym domu pojawiały się dosyć często. Ulubione potrawy z parówkami w roli głównej były dwie: kawałki parówek duszone z cebulką rodzynkami i koncentratem pomidorowym oraz parówki „po szwedzku” (nie wiem co Szwedzi na tą nazwę, ale tak je nazywaliśmy).  Obydwie te potrawy czasem przyrządzam i jeśli tylko trafimy na smaczne parówki, to cała rodzina jest zachwycona :) Ale oczywiście parówki nie należą do produktów ani zdrowych ani dietetycznych, więc jemy je tylko od czasu do czasu. Ale parówki „po szwedzku” to idealna potrawa, gdy mamy w domu na przykład wygłodniałych nastolatków. Myślę, że podpasuje również studentom…

Oto przepis wraz z kosztami:

8 parówek (40 dag) – 3,2 zł

8 plasterków boczku – 2 zł (warto w sklepie poprosić o pokrojenie na maszynie, bo potrzebne są cienkie plasterki, zresztą wtedy wychodzi sporo taniej)

ok. 15 dag żółtego sera – 3 zł

Do tego wykałaczki i ketchup. Czyli koszt 1 zł za 1 parówkę :)

Nagrzewamy piekarnik. Parówki obieramy i w każdej ostrym nożem robimy nacięcie wzdłuż – szczelinę, w którą włożymy słupek żółtego sera. Parówkę nadzianą serem owijamy plasterkiem boczku i spinamy wykałaczkami. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 10-15 minut.  Zamiast piekarnika można użyć patelni.

21:22, frugalesse_z_przekonania , Kulinarnie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 marca 2011

Rachunek w PKO BP miałam prawie od zawsze, czyli od czasu rozpoczęcia pracy zawodowej.

Z czasem założyłam również konto w mBanku, a potem w kilku innych bankach - z kompletnie różnych powodów - darmowe przelewy, atrakcyjne warunki karty kredytowej, najlepsze konta oszczędnościowe, dostęp online do dobrych lokat, a ostatnio doszedł jeszcze BZ WBK z powodu atrakcyjnej oferty realizacji czeków zagranicznych.

Jak łatwo się domyślić, rachunków zrobiło się za dużo. Oznaczało to, że sporo czasu spędzałam wykonując przelewy między własnymi rachunkami w różnych bankach. Kompletnie bez sensu, szkoda czasu.Czas na uproszczenie.

Jakiś czas temu pisałam o likwidacji rachunku w Getin Banku i o tym, że następny do odstrzału jest rachunek  w PKO BP. Przez ostatni rok trzymał mnie w tym banku atrakcyjnie oprocentowany kredyt gotówkowy, ale kredyt ten nadpłacałam już od jakiegoś czasu co by się go pozbyć jak najszybciej. I udało się :) W tym tygodniu udałam się do banku (wymagało to wyjścia wcześniej z pracy, bo oczywiście musiałam się dostosować do grafiku pracy mojego doradcy, ale i tak było warto) i w ciągu pół godziny pozbyłam się kredytu i zlikwidowałam rachunek bankowy :)

22:06, frugalesse_z_przekonania , Finansowo
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17