Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u
poniedziałek, 07 maja 2012
Na mojej działce na pojezierzu brodnickim sielanka trwała jakiś czas. O tym co się dzieje w moim ogrodzie zamierzam napisać w oddzielnym wpisie. Tym razem temat nie związany ani z finansami, ani z „kobiecą ręką”, ale z przykrym dla mnie i dla moich najbliższych wydarzeniem. Piszę, bo mam nadzieję, że komuś się to kiedyś przyda. Ponieważ początek maja był super długi, na działce byłam w sumie 4 razy (sobota, wtorek, piątek, sobota), z czego dwukrotnie skorzystałam z gościnności koleżanki we Włocławku, więc nie było to za każdym razem jeżdżenie z Warszawy. W sobotę umówiliśmy się z moim bratem, że do nas zjadą całą rodziną. Jest ich w sumie szóstka :). Pogoda była w kratkę, ale i tak super przez cały dzień. Grill, gra w piłkę, skręcanie regału na narzędzia, robienie porządku w szopie, zakładanie warzywnika, puszczanie latawca, czytanie Newsweeka na leżaku, leniwe rozmowy, kopanie grządek, próba nowego węża do podlewania. Każdy robił co chciał. Po prostu chwilo trwaj...
niedziela, 22 kwietnia 2012

Wymyśliłam sobie, że w kategorii  „Mój ogród” spróbuję w miarę regularnie pisać o tym, jakie postępy dzieją się na mojej działce na Warmii. Postaram się nie zanudzić, ale chciałabym mieć taki pamiętnik o tym miejscu, do którego zajrzę  za kilka lat i powspominam. Do tego ciekawa jestem Waszych rad i komentarzy, oczywiście.

Ponieważ działka jest blisko jeziora Sosno, kolejne wpisy z tej kategorii będą tak nazywane + data.

Byłam na działce tydzień temu, w sobotę. Na miejscu powitały mnie wnuki gospodarzy z pytaniem, czy mogą pomóc J Pracy było niewiele, bo do tej pory było zimno.  Oczyściliśmy z chwastów miejsca gdzie są posadzone drzewka owocowe i krzewy. Do tego posialiśmy maciejkę i groszek pachnący.  I tyle. Więcej do roboty nie było, bo co prawda są położone kable z prądem, ale dopiero jak będzie pociągnięta (mam nadzieję, że w najbliższym tygodniu) woda, to będzie można obsadzić roślinami jedno ogrodzenie do końca.

Na działce nie ma nic, poza ziemią, roślinami i przecudnym widokiem... W piątek kupiłam na allegro stół-ławę, mają wysłać jutro. 2 tygodnie temu, również na allegro kupiłam 2 leżaki, takie co mi się zmieszczą do samochodu.  Jak będzie podłączona woda, to kolejnym krokiem będzie jakaś sławojka. Woda, sławojka, leżaki i pogoda - to jest moje minimum, żeby tam się wybrać na weekend pod namiot.  Jak dobrze pójdzie to już w czerwcu.

19:23, frugalesse_z_przekonania
Link Komentarze (2) »
sobota, 21 kwietnia 2012

Od bardzo dawna źle się czułam w otoczeniu nadmiaru przedmiotów. Może dlatego, że wiele razy się przeprowadzałam i ogrom rzeczy oznaczał większy wysiłek przy kolejnej przeprowadzce? Tak czy inaczej z czasem wyrobiłam w sobie nawyk regularnego(a nie tylko przed przeprowadzką) przeglądania szaf i pozbywania się nadmiaru rzeczy.

Jeśli byli chętni – oddawałam komuś komu dana rzecz się przyda. Jeśli nie – do wyboru były pojemniki na odzież,  pojemniki na elektrośmieci czy po prostu śmietnik.

W ostatnich latach pojawiło się sporo blogów o minimalizmie, o upraszczaniu życia, w tym o porządkowaniu przestrzeni wokół siebie. Wiele z tych blogów było dla mnie inspiracją. Oczywiście przede wszystkim staram się kupować tylko to co jest potrzebne. Wiadomo – zbędne rzeczy same do naszego domu nie przywędrowały ;) Pomaga mi w tym pilnowanie domowego budżetu, w tym zapisywanie wszystkich wydatków w Excelu i co jakiś czas ich analiza. Ale nawet jeśli zakupy są robione w miarę rozsądnie, to i tak z czasem część przedmiotów robi się zbędna, zajmując tylko miejsce i utrudniając utrzymanie porządku.

O zaletach ograniczania ilości przedmiotów wokół nas napiszę następnym razem, tym razem o tym jak to zorganizowałam. Aktualny „system” jest wynikiem doświadczenia i wskazówek z różnych blogów, i jak dla mnie jest optymalny.

Przeglądowi podlegają wszystkie szafy, szafki, półeczki, komódki, we wszystkich pomieszczeniach. Warto zrobić sobie listę „obiektów” do zaatakowania i plan, co kiedy będzie zrobione. Z czasem będzie wiadomo, jak często czynność trzeba powtarzać np. w pudle z dokumentami bałagan zrobi się prędzej niż w szafce z narzędziami, i też warto taką informację zapisać. U mnie dzieje się to co najmniej 2 razy w roku (z wyjątkiem biblioteki, której uporządkowanie jest dużo większym wyzwaniem).

Na jeden raz wybieram jedno miejsce, a w przypadku np. dużej szafy dzielę sprzątanie na części, żeby mnie to nie przytłoczyło. Następnie wyjmuję z szafy/komody WSZYSTKIE RZECZY, myję półki, a rzeczy dzielę na dwie kategorie: 1. Zostają 2. Do likwidacji. Te które zostają, układam tak, żeby z jednej strony wizualnie w szafie był ład, a po drugie – lecz ważniejsze – żeby łatwo było odkładać rzeczy na swoje miejsce, co znakomicie ułatwia utrzymanie porządku. Na temat organizacji, układania, przechowywania jest mnóstwo stron www na których każdy znajdzie pomysły dla siebie.

Przedmioty do likwidacji dzielę na te, które można komuś zaproponować oraz na te które po prostu trzeba wyrzucić, co robię w miarę szybko, żeby w domu nie zalegały sterty gratów i było widać efekt pracy. W przypadku książek część trafia na allegro, a te niesprzedane – do biblioteki.

Dobra wiadomość jest taka, że najtrudniej jest tylko na początku. Z czasem gdy przedmiotów mamy mniej, „remanent” trwa krócej i coraz mniej zbędnych przedmiotów znajdujemy.

09:00, frugalesse_z_przekonania , Minimalistycznie
Link Komentarze (3) »
środa, 04 kwietnia 2012

Nadszedł czas na prace na działce. W międzyczasie sporo się działo. Koncepcja charakteru działki się nie zmieniła - ma być rekreacyjna, nie wymagająca dużo pracy przy pielęgnacji. Za to zmieniłam plan odnośnie domu. Nie będzie holenderskiego, tylko nieduży murowany. Gdy podliczyłam koszty kupna, transportu i podłączenia domku holenderskiego, zaczęłam się zastanawiać, czy warto w tym kierunku iść, jeśli to ma być tylko rozwiązanie przejściowe.

Stan jest taki: kupiłam gotowy projekt, dostałam warunki zagospodarowania, warunki przyłączenia wody, lada dzień ma być podłączany prąd. Jest wybrany wykonawca i nadzór budowlany. Teraz składany jest wniosek o pozwolenie na budowę, i jak wszystko dobrze pójdzie, to za 3 tygodnie budowa rusza. Tempo będzie zależało od moich możliwości finansowych. Myślę, że w tym roku nie dam rady go wykończyć. Na pewno nie chcę brać żadnego kredytu na ten cel.

Tak czy inaczej, w tym roku będziemy jeździć na działkę na weekendy i na krótki urlop pod namiot. Będzie woda, prąd i wc, więc damy radę.

W międzyczasie przy okazji każdej wizyty na Warmii sadzę trochę roślin i grzebię w ziemi, co sprawia mi sporą frajdę. Póki co wydaje się że wszystkie zasadzone na jesieni rośliny zimę przetrwały. Oby tylko kwietniowa pogoda nas nie zaskoczyła mrozem...

11:21, frugalesse_z_przekonania , Mój ogród
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 grudnia 2011

W tym roku pierwszy raz od dawna jestem zadowolona z tego, jak póki co udało mi się zaplanować i prawie w całości już zrealizować świąteczne zakupy: upominki dla dzieci oraz produkty spożywcze. Do Świąt jeszcze prawie 2 tygodnie, a prezenty praktycznie gotowe. Do tego większość zakupów spożywczych zrobiona, więc ominą mnie na szczęście zakupy w hipermarkecie, w tłumie, na ostatnią chwilę.

Ameryki nie odkryję – podstawa to planowanie i dobra organizacja ;) Nauczona doświadczeniem ubiegłych lat, za kompletowanie prezentów wzięłam się w październiku. Dzięki temu, przy podobnym jak poprzednio budżecie upominki są dużo bardziej sensowne i chyba fajniejsze. Zakupy robiłam głównie na Allegro i w sieciówkach. Do tego przy okazji wizyty u znajomych w Niemczech kupiłam trochę więcej słodyczy i kosmetyków, właśnie pod kątem upominków.

Menu świąteczne zaplanowane, to co dało się kupić wcześniej – kupione. Jeszcze tylko karp, śledzie i trochę wędliny, ale to już tuż przed Świętami.

Czyli zakupy praktycznie mam z głowy, mogę spokojnie zająć się pieczeniem ciasteczek i pierniczków. Pieczenie ciasteczek adwentowych i obdarowywanie nimi znajomych i przyjaciół jest bardzo popularne w Niemczech i bardzo mi się ten obyczaj spodobał. Muszę więc potrenować własnoręczne przygotowanie takich ciasteczek, no i bardziej popularnych w Polsce pierniczków :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17