Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u
czwartek, 30 grudnia 2010

Krótkie dokończenie poprzedniego wpisu. Ze względu na Święta nie chciałam się rozpisywać, a z drugiej strony chciałabym dokończyć myśl.

Czyli: abstrahując od tego czy i o ile frank wzrośnie, jak się do wyższej raty przygotować?

Moja strategia jest taka: skupiam się na wyskoczeniu z wszystkich innych pożyczek i długów, żeby w skończonym czasie mieć tylko kredyt hipoteczny na głowie. Po drugie: jeśli ktoś nie robił w ciągu ostatniego roku przeglądu opłat stałych, warto im się przyjrzeć i spróbować coś ograniczyć, na przykład zmieniając dostawcę usług. Tekstów o tym, jak do tego podejść, jest w necie mnóstwo. Po trzecie: w zaistniałej sytuacji tym bardziej istotne jest posiadanie i systematyczne gromadzenie oszczędności.

Poza tym wszystkim zamierzam w dalszym ciągu normalnie żyć i się nie stresować:)

14:51, frugalesse_z_przekonania , Finansowo
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 grudnia 2010

W ostatnich dniach obserwujemy niestety bicie rekordów przez kurs franka do złotówki. W Internecie jest mnóstwo analiz, dlaczego tak się dzieje. Jest też sporo prognoz, co dalej. Prognozy jak to prognozy - moim zdaniem, to jest po prostu wróżenie z fusów. Ale osoby, które mają solidny kredyt hipoteczny denominowany do franka szwajcarskiego, przeżywają aktualnie pewien, oględnie mówiąc, dyskomfort. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni. Wszyscy widzimy: kurs franka rośnie. I co w tej sytuacji można zrobić? Generalnie na szybko niewiele. Ja przede wszystkim cały czas uważam, że decyzja o kredycie we frankach była lepsza od decyzji o kredycie w złotówkach:  nawet przy dzisiejszym kursie rata kredytu jest niższa, niż dla analogicznego kredytu w złotówkach. Kredyt spłacam od 5 lat i cały czas jestem do przodu. Oczywiście osoby, które brały kredyt 2 lata później są w gorszej sytuacji od mojej.

Ale rzeczywistość jest jaka jest, tu i teraz: frank dzisiaj po 3,18 (fixing NBP) i generalnie mało kto obiecuje, że wkrótce będzie lepiej.

Stajemy przed dylematem:  co robić? Generalnie pola manewru zbyt dużego nie ma. Na pewno nie ma co kredytu nadpłacać ani przewalutowywać. Ale to nie znaczy, że nie można nic robić. Maciej Samcik, czołowy blogger GW twierdzi: „Co więc robić? Moja odpowiedź brzmi: nic”.

Jeśli chodzi o ruchy na kredycie, faktycznie lepiej nie ruszać. Ale jest sporo tematów, które z perspektywy osobistych finansów możemy zrobić, żeby na spodziewane zwyżki kursu być przygotowanym – żeby nasz domowy budżet to wytrzymał.

Po pierwsze:  wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację: w czerwcu 2011 frank po 4 zł. Ile wyniesie rata? Co na to nasz domowy budżet? U mnie taki kurs franka oznacza wzrost raty (w stosunku do kursu z dnia dzisiejszego) o 500 zł. Mogę sobie już dziś postawić pytanie: skąd wziąć na to pieniądze?

20:28, frugalesse_z_przekonania , Finansowo
Link Komentarze (6) »
środa, 22 grudnia 2010

Przygotowanie śledzi na wieczerzę wigilijną należy do mnie już od dobrych kilku lat. Jako zapalona (żeby nie rzec „stara”) „śledzi ara”, mam z roku na rok coraz większy kłopot, które śledzie tym razem zaserwować, bo wybór jest zbyt duży. Dostałam ograniczenie, że nie więcej niż 4 wersje śledzi. W końcu nie możemy samych śledzi na Wigilię jeść.

Pewniaki są dwa: po pierwsze tradycyjny śledź z cebulką w oliwie.  Po drugie śledź chyba „po sułtańsku”. Przepis,  w zamierzchłych już latach osiemdziesiątych, przyniosła moja Mama od koleżanki z pracy. Od razu nam podpasował i takimi śledzikami raczymy się kilka razy w roku. Mianowicie trzeba poddusić pokrojoną cebulę z dodatkiem ziela angielskiego i listka laurowego i garści rodzynek. Gdy cebula zmięknie (jeśli się w międzyczasie podsmaży czy przyrumieni to jeszcze lepiej), dodajemy koncentrat pomidorowy i chwilę dusimy, bez soli. Generalnie wszystko na oko. Potem to trzeba wystudzić. W salaterce kładziemy warstwę cebuli, potem pokrojone kawałki śledzi (bez moczenia, bo cebula wyciągnie sól). Potem warstwę cebuli, ale raczej tak „na bogato” J. Itd., warstwa po warstwie. Potrawa musi się przegryźć, minimum przez noc. Ważne, żeby cebula była zimna.

Jako trzeci w zeszłym roku był śledź w śmietanie (kawałki śledzia przełożone takim „sosem”: śmietana+starte jabłko+posiekana cebula). Ale chyba w tym roku sobie podarujemy. Najprawdopodobniej będzie za to śledź pod pierzynką, ale bez buraczków i marchewki, bo kompletnie mi te smaki i kolory do śledzi nie podchodzą. Więc raczej będą to takie warstwy: ziemniaki, śledzie, cebulka, ogórek, jajko, żółty ser, przekładane sosem majonezowo-jogurtowym. Ważne, żeby nie przesadzić i żeby dominowały śledzie a nie dodatki.

Jak widać - prawie klasyka. W ciągu roku jeszcze próbuję nowe przepisy: a to suszone śliwki i jabłko, a to kolendra, a to majeranek. Na Święta wybrałam klasykę, bo ona wszystkim odpowiada bez zastrzeżeń.

Tym razem nie podaję ceny potrawy. Śledzie generalnie są tanie: jeśli kupujemy filety na wagę to cena waha się od 8 do 14 zł za kilogram. Dodatki w stylu cebula, koncentrat pomidorowy, olej, śmietana, jabłko, to też nieduże koszty.  Do tego dochodzą walory zdrowotne śledzi. Czyli nic tylko jeść śledzieJ

21:40, frugalesse_z_przekonania , Kulinarnie
Link Komentarze (3) »
sobota, 18 grudnia 2010

Na zbliżające się Święta zamierzam przyrządzić kilka potraw: na pewno śledzie w kilku wersjach, pasztet (pierwszy raz w życiu:) ) i wędlinkę drobiową w szynkowarze. Do tego jeszcze jakieś ciasto, ale to się jeszcze okaże.

Szynkowar kupiłam ze 2 lata temu (koszt ok 80 zł) i przez jakiś czas próbowałam różnych przepisów, ale mi się znudziło. Główny powód - za jednym razem wychodzi ok. 80 dag wędliny i generalnie to jest bardzo fajny pomysł dla większej rodziny. W moim przypadku - jest tego za dużo. Ale w tym roku mój syn sobie przypomniał jak to było jakiś czas temu i zamówił taką wędlinkę z szynkowara na Święta.

O szynkowarze pisałam tutaj.

W tamtym wpisie opisałam generalnie, jak szynkowar się obsługuje, podałam również link do strony z mnóstwem przepisów, z której korzystam.

Moim zdaniem szynkowar to fajna opcja. W porównaniu z pieczeniem mięs - bardziej pracochłonny, ale generalnie uzyskujemy wędlinę, a nie pieczone mięso. Czyli co kto lubi.

Żeby sporządzić drobiową wędlinkę, kupiłam 1kg "filetów z udźca kurczaka". Cena 13 zł. W porównaniu z piersią - mięso co prawda ciemniejsze ale bardziej wilgotne i kleiste. Teraz mięso się rozmraża, rano zostanie przyprawione i zapeklowane. Po kilkunastu godzinach w lodówce, trafi do szynkowara i potem, po kolejnych kilku godzinach- parzenie w garnku z wrzątkiem...

Jeśli ktoś lubi gotować, znudziły mu się sklepowe wędliny i chce spróbować odmiany po pieczonych mięsach - proponuję spróbować zmierzyć się z szynkowarem :)

20:01, frugalesse_z_przekonania , Kulinarnie
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 grudnia 2010

Od Nowego Roku Getin Bank wprowadza opłatę za prowadzenie rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego w pakiecie Getin24/Getin Bankier24. Opłata będzie wynosiła 4,99 zł miesięcznie.

Ponieważ poza kontem w PKO BP, wszystkie inne rachunki mam darmowe, stwierdziłam, że zamknę ten rachunek. Tym bardziej, że korzystam z niego rzadko i tak naprawdę, odkąd założyłam rachunek w Eurobanku, przymierzałam się do zamknięcia konta w Getinie. Konto w Eurobanku odpowiada mi dużo bardziej, przede wszystkim dlatego, że do rachunku głównego można mieć wiele rachunków oszczędnościowych.

Zamknięcie rachunku w Getinie trwało dosłownie 10 minut. Nikt nie pytał o powody, bo zapewne takich jak ja jest dużo więcej.

Tagi: getin bank
17:24, frugalesse_z_przekonania , Finansowo
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2