Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u
poniedziałek, 24 stycznia 2011

Dzisiaj mogliśmy zapoznać się trochę dokładniej z rządowym planem odnośnie OFE. Jest jasno powiedziane: zmiana jest niezbędna, bo wpadamy w spiralę długu publicznego. Przynajmniej nikt już nie ściemnia, że chodzi o to, żeby emerytom w ogóle było lepiej. Do tego już wiemy jak ma wyglądać dziedziczenie środków, które zamiast do OFE trafią do ZUS. To nie jest żadne dziedziczenie, tylko jakieś "pseudodziedziczenie". Do tego temat waloryzacji składki...

A na koniec żenująca moim zdaniem propozycja ulgi podatkowej. Po pierwsze żenująca pod względem kwoty: 2-4% kwoty do opodatkowania. Ale co ważniejsze: te pieniądze należałoby wpłacić do jakiegoś niezidentyfikowanego tworu zwanego IKZE czy jakoś tak. Nie wiemy jak to działa, kto tym zarządza. Co więcej, pieniądze mogą być wypłacane jedynie w formie dożywotniej emerytury. Czy ktoś normalnie myślący powierzy takiej "instytucji" jakiekolwiek pieniądze?Rozumiem, że to by było IKE albo OFE. Ale IKZE????

O tym, że jestem ciężko rozczarowana poczynaniami rządu PO, już pisałam. Dziś jest mi tym bardziej przykro, że te nowe super zmiany wmawia nam p. Minister Michał Boni, którego zawsze bardzo ceniłam. Nie wiem co się dzieje, że jego twarz i nazwisko firmują tę pseudoreformę, a tak naprawdę skok na kasę przyszłych emerytów.

Tagi: IKE OFE
19:11, frugalesse_z_przekonania , Finansowo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 stycznia 2011

Jedyny pasztet, który mi smakuje, a tak naprawdę – który uwielbiam, to pasztet w wykonaniu mojej Mamy. Wielokrotnie próbowałam przekonać się do pasztetu kupnego, jadłam również pasztet u znajomych i w porządnych restauracjach. Ale generalnie to nie było to. Może 3-4 razy trafiłam na pasztet, który mi smakował i to tyle.

Postanowiłam spróbować własnych sił w grudniu – przy okazji Świąt Bożego Narodzenia. Bezpośrednim powodem był zakup robota kuchennego  BOSCH MUM 4675. Robot zakupiłam, gdyż miałam już dosyć ręcznego zagniatania ciasta np. na pierogi. Ale to inna historia. Tak czy inaczej, przeglądając opinie użytkowników, wielokrotnie przeczytałam, że można przy jego pomocy między innymi przygotować pasztet. Naiwna myślałam, że w zestawie jest sitko do pasztetu… Wyciągnęłam od Mamy przepis, kupiłam potrzebne produkty i w krytycznym momencie okazało się, że odpowiedniego sitka nie ma. Pomogłam sobie blenderem i pasztet wyszedł rewelacyjny. Zamierzam go na stałe włączyć do repertuaru, ale nie piec zbyt często, żeby nie spowszedniał.

Do rzeczy: na początek potrzebujemy po pół kilo: mięsa wieprzowego (łopatka, od szynki, karkówka, schab), wołowego, kurczaka (może być np. tzw. ćwiartka, lub np. kawałki z podudzia) oraz boczku lub podgardla. Na mięsie zbytnio się nie znam, ale jedna praktyczna uwaga: można dać mięso z kością (np. wołowina albo kurczak) ale wtedy musimy dobrze wybierać kawałki mięsa do mielenia, żeby odrzucić kostki. Dla mnie łatwiej jest dać już mięso bez kości. Druga uwaga odnośnie mięsa:  podobno mięso na pasztet nie może być zbyt chude, bo pasztet nie będzie taki jak trzeba, czyli będzie suchy. Nie lubię suchego pasztetu, ale myślę, że trzeba jakoś zachować równowagę pomiędzy zdrowiem, a tradycyjnym przepisem :)

Mięso kroimy na kawałki, wkładamy do dużego gara, lekko solimy, dodajemy kilka listów laurowych i ziaren angielskiego ziela, podlewamy trochę wodą. Obieramy 2 średnie marchewki oraz również średnie 2 pietruszki i dokładamy. Następne w kolejności są 3-4 cebule, w zależności od wielkości). To się musi dusić ok. 2 godzin aż mięso będzie dobrze uduszone. Mniej więcej w połowie duszenia, do wywaru wkładamy 2-3 (też w zależności od wielkości) suche kajzerki. Muszą zmięknąć i nasiąknąć sosem. Gdy mięso jest miękkie, wyjmujemy wszystko, a do wywaru wkładamy ok. 40 dag wątróbki np. drobiowej, żeby ją krótko podsmażyć. Wyrzucamy marchewkę i pietruszkę, a mięso, bułkę, cebulę i wątróbkę mielimy 2 razy używając sitka do pasztetu. Jeśli takiego sitka nie mamy – na końcu warto użyć blendera, żeby masa była dobrze rozdrobniona.

Do powstałej masy dodajemy 5 jajek, łyżeczkę mielonej gałki muszkatołowej, sól i pieprz do smaku. Jeśli masa wyjdzie zbyt rzadka, dodajemy trochę ciepłej wody. Ale to niestety na oko :(

Masę przekładamy do foremek posmarowanych tłuszczem i posypanych bułką tartą. Pieczemy ok. 1 godz. 20 minut w temp ok. 190 stopni.  Ostudzony pasztet można spokojnie zamrozić. Czytałam, że można także mrozić pasztet w foremkach przed upieczeniem, ale jeszcze nie próbowałam.

Koszt (przy założeniu korzystania z powszechnie dostępnych promocji w marketach): 2 kg mięsa – 20 zł, wątróbka  2 zł, warzywa 2 zł, jajka 3 zł. Razem 27 zł. Z tej porcji wychodzą 2 blaszki pasztetu, w sumie tak mniej więcej 2 kg. Reasumując – potrawa smakowita, niedroga i dosyć pracochłonna. Proponuję: po wypróbowaniu przepisu warto zrobić np. 2 razy większą porcję za jednym razem i zamrozić.

19:00, frugalesse_z_przekonania , Kulinarnie
Link Komentarze (2) »
niedziela, 02 stycznia 2011

Tak jak chyba spora rzesza osób aktywnych zawodowo, które objęła reforma emerytalna 10 lat temu i wprowadzenie OFE, jestem rozczarowana tym, co w ostatnich dniach przed Świętami rząd Tuska z OFE wyprawiał, a w zasadzie na razie zapowiedział. Gdy OFE było wprowadzane mieliśmy nadzieję, że choć część składek emerytalnych uda się uratować przed czarną dziurą ZUSu.

Żałuję, że na tą ekipę głosowałam. Mają swój rząd, większość parlamentarną i swojego prezydenta i boją się przeprowadzenia odważnych reform finansów publicznych. Łatwiej sięgnąć do naszej kieszeni. Może jeszcze Prezydent to uratuje ale wątpię.

Wśród wielu komentarzy proponowanych zmian, spodobał mi się taki, nazywający rzeczy po imieniu: "Państwo przymusowo zapożycza się u obywateli i jeszcze ich "rąbie" na oprocentowaniu" - Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (dla Pulsu Biznesu).

Zaistniała sytuacja to kolejny dowód na to, że najlepszą formą finansowego zabezpieczania się na starość jest IV filar: czyli jak największe własne zasoby finansowe ulokowane tak, żeby generowały przyzwoity dochód i były poza zasięgiem rąk rządzących ekip.

Tagi: OFE
15:23, frugalesse_z_przekonania , Finansowo
Link Komentarze (10) »