Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Co zrobić, gdy na dziecko rzuci się obcy pies

Na mojej działce na pojezierzu brodnickim sielanka trwała jakiś czas. O tym co się dzieje w moim ogrodzie zamierzam napisać w oddzielnym wpisie. Tym razem temat nie związany ani z finansami, ani z „kobiecą ręką”, ale z przykrym dla mnie i dla moich najbliższych wydarzeniem. Piszę, bo mam nadzieję, że komuś się to kiedyś przyda. Ponieważ początek maja był super długi, na działce byłam w sumie 4 razy (sobota, wtorek, piątek, sobota), z czego dwukrotnie skorzystałam z gościnności koleżanki we Włocławku, więc nie było to za każdym razem jeżdżenie z Warszawy. W sobotę umówiliśmy się z moim bratem, że do nas zjadą całą rodziną. Jest ich w sumie szóstka :). Pogoda była w kratkę, ale i tak super przez cały dzień. Grill, gra w piłkę, skręcanie regału na narzędzia, robienie porządku w szopie, zakładanie warzywnika, puszczanie latawca, czytanie Newsweeka na leżaku, leniwe rozmowy, kopanie grządek, próba nowego węża do podlewania. Każdy robił co chciał. Po prostu chwilo trwaj...

Około 18. zaczęliśmy się pakować, bo do Warszawy to 3 godziny jazdy.

 Wiedziałam, że na działce obok jest pies, z którym są problemy (wzięty ze schroniska, poraniony przez życie i agresywny), ale od rana nie było słychać jego ujadania, więc nie przywiązywałam do tego psa żadnej uwagi. Pewno wyjechali.

Nasza brama była uchylona,  bo dzieci co chwila gdzieś się kręciły, wspólnie z wnukami gospodarza i innych sąsiadów.  Zresztą do tej pory brama była bardzo często otwarta, bo dużo się działo, okolica spokojna i bezpieczna.

Przed wyjazdem dzieci chciały nazrywać polnych bratków. Nie wiedzieć czemu najmłodszy bratanek (pięciolatek) postanowił poszukać kwiatów po drugiej stronie bramy. Akurat wracali ze spaceru sąsiedzi z psem, którego właścicielka nie utrzymała, gdy ten rzucił się na dziecko. Na całe szczęście sąsiad był przytomny, skończyło się na poturbowaniu, podrapaniu i ogromnym stresie.  Co dalej?

Oczywiście ogromne nerwy i dużo niepotrzebnych słów.

Tym bardziej, że to będą moi sąsiedzi na wiele lat i nie tak chciałam zaczynać relacje z nimi. Sprawdziliśmy – pies jest szczepiony.  Ale to nie wystarczy.

 Mój brat postanowił zgłosić wykroczenie na policję (pies bez kagańca, rzucił się na dziecko)  i zrobił to. Gdy zgłosił się z synem na pogotowie, żeby Młodego opatrzyli, szpital powiadomił sanepid. I ruszyła machina. Nie wystarczy, że pies jest szczepiony. W przypadku, gdy ktoś jest ranny przez psa, pies musi być poddany kwarantannie. Inaczej poszkodowanego czekają zastrzyki przeciw wściekliźnie.

Wynika z tego, że przede wszystkim trzeba spisywać z dowodu osobistego dane właściciela a potem się martwić o aktualność szczepień psa. Będę bardzo wdzięczna za Wasze komentarze i ewentualne wskazówki co dalej robić, żeby dzieciak nie zaliczył szczepień, no i jakoś w dłuższej (mam nadzieję w krótszej) perspektywie ułożyć sytuację z sąsiadami.

poniedziałek, 07 maja 2012, frugalesse_z_przekonania

Polecane wpisy

Komentarze
survivalista
2012/05/07 19:50:11
Prawdopodobnie potraktowałbym psa (a później być może też właściciela) kopniakiem albo gazem pieprzowym.

Uwaga o danych z dowodu osobistego cholernie cenna, dzięki!
-
2012/05/08 19:59:49
Nie wiem, jaki zakres był uszkodzenia ciała dziecka. Niestety zwierzaki są nieprzewidywalne. Doświadczyłam tego sama, gdy moja suka, jamniczka, rzuciła się i dziabnęła dość boleśnie dziecko, które wyciągnęło do niej rączkę. Po prostu pewnych rzeczy nie da się przewidzieć. Niestety psy na codzień spolegliwe potrafią mieć swoje odbicia.
Porozmawiałam z matką dziecka, pies był niedawno szczepiony, obu nam było szkoda malutkiej a sukę miałam ochotę zamordować. Ponieważ mieszkamy w jednym bloku, podałam przez sąsiada ogromne pudło czekoladek i prosiłam matkę, aby przekazywała mi, czy coś się dzieje. Codziennie się dowiadywałam o małą. Na szczęście rana się zagoiła bez problemów.
Nie mamy do siebie pretensji. Suka jest odtąd bardziej pilnowana, nie zbliża się do dzieci i chodzi w kagańcu. Dziewczynka już wie, że nie podchodzi się blisko do obcych psów. Widujemy się prawie codziennie i nie żywimy do siebie urazy. Na szczęście to jamnik i nic groźnego się nie stało.....
-
frugalesse_z_przekonania
2012/05/09 07:56:37
@milagros: mam nadzieję, że mi z sąsiadami relacje się ułożą, a oni będą psa lepiej pilnować i wyprowadzać w kagańcu i na solidniejszej smyczy. Ten pies jest akurat przewidywalny - jest agresywny i do tego dosyć duży.
-
Gość: Milady, *.devs.futuro.pl
2012/08/29 13:59:42
Skończyło się na poturbowaniu i stresie. Moja siostra panicznie boi się psów, co jej utrudnia życie w dużym stopniu i ten "stres" to coś gorszego niż niejedno ugryzienie.
-
Gość: CaneCorso, *.154.c77.petrotel.pl
2014/04/18 21:02:09
Mam takiego pieska 65kilo, sytuacja dość dziwna stoję rozmawiam z kolegą po 10 min rozmowy pies przestał piszczeć że chce już iść dalej, odwracam się aż mi się kolana ugięły. Mój pies a raczej jego cała głowa (pojemności 15 litrowego wiadra) wciśnięta w spacerówkę w której to siedzi dziecko. Pies bez kagańca bo na smyczy i co robi liże dzieciaka po całej twarzy zaczynając od pępka. Jeżeli jago mama zareagowała by panicznie wiem na 90% że by ja pogryzł bo jest nadopiekuńczy w stosunku do dzieci. Nigdy bym nie wypuścił córki 5 letniej nawet za ogrodzenie posesji po kwiatki pies na smyczy nie został utrzymany a dziecko bez opieki dorosłej osoby sprawa nie jest taka oczywista. A co do sąsiadów wszyscy jesteśmy tylko ludźmi zaprosić na grilla i powiedzieć że poniosło i tyle nie nosić urazy bo życie to tylko chwila.