Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Na co szkoda mi pieniędzy, a z czego nie rezygnuję

Do tego wpisu zainspirowała mnie lektura notatki na blogu I will teach you to be rich.

Autor wymienia kilka przykładów, jak różnie ludzie podchodzą do poszczególnych kategorii wydatków - nie wydają pieniędzy na mieszkanie w kosztownej dzielnicy, gotują w domu, ale - ich pasją jest turystyka rowerowa, i na to nie szczędzą pieniędzy. Okazuje się, że dosyć łatwo przyjdzie nam wymienić, co jest dla nas istotne w życiu i na czym nie oszczędzamy (bezpieczeństwo, dzieci, mieszkanie, edukacja, wygląd, podróże), a mamy kłopot z określeniem, co nie jest dla nas ważne (że np możemy jeść cokolwiek, albo że nie potrzebujemy markowych ubrań, itp). Zdaniem autora uświadomienie sobie co jest dla nas ważne, a co nie, jest bardzo istotne (w kontekście tego, na co nie żal nam pieniędzy, a na co staramy się nie wydawać), jeśli chcemy świadomie zarządzać naszymi finansami.
Jeśli miałabym o sobie powiedzieć co jest ważne dla mnie: poczucie bezpieczeństwa (ubezpieczenie, sprawny samochód, nie wracam po nocy na piechotę bo tanio tylko biorę taksówkę, itp); poczucie komfortu (przestronne nowoczesne mieszkanie, urządzone tak jak lubię, korzystanie na codzień z samochodu, na wyjazdach  pokój z łazienką); podróże (częste, ekonomiczne, ale i tak wygodne i z atrakcyjnym programem; z analizy moich wydatków wyszło mi, że podróże to trzecia, po kredytach i kosztach mieszkaniowych pozycja w moim budżecie - mogłabym to ściąć, ale nie zamierzam, bo właśnie to jest dla mnie ważne); dbanie o siebie (dentysta, fryzjer, kosmetyczka, masaż, dobre kosmetyki). Z czego rezygnuję bez problemu: luksus - nie potrzebuję hoteli czterogwiazdkowych, nie potrzebuję żadnych oznak zamożności - szafy wypchanej markowymi ciuchami, 40 par butów, futra, nowego samochodu, biżuterii. Nie potrzebuję wypasionego sprzętu. Nie muszę bywać w restauracjach. Nie mam potrzeby robienia zakupów w drogich sklepach. Ponieważ lubię proste i raczej ascetyczne wnętrza, kompletnie nie kręci mnie kupowanie rzeczy "do domu". Wszystko co potrzebne już mam, dobrego gatunku, w wystarczającej ilości, a gadżety (szczególnie wszystkie kuchenne "przydasie") mnie irytują.
Myślę, że dla każdego z nas jest istotne uświadomienie sobie co jest ważne, a co nie(oczywiście to jest blog poświecony finansom, więc na sferze materialnej się skupiamy), a inaczej mówiąc na co chcemy wydawać pieniądze, a z czego rezygnujemy. Z dwóch powodów: po pierwsze, żeby dobrze zarządzać swoimi finansami, a po drugie - i moim zdaniem ważniejsze - żeby w tym całym pilnowaniu budżetu się nie zatracić, żeby realizować swoje pasje i żyć normalnie.
A jak jest z Wami? Na co Wam nie żal pieniędzy, a z czego rezygnujecie bez żalu?

niedziela, 25 października 2009, frugalesse_z_przekonania

Polecane wpisy

  • Dieta bez pszenicy - po lekturze książki

    Książkę "Dieta bez pszenicy" , wydaną przez wydawnictwo Bukowy Las , przeczytałam kilka dni temu i gorąco polecam. Z tezami dr Williama Davisa, praktykującego k

  • Wakacje

    Tak się złożyło, że typowego, dłuższego urlopu w tym roku mieć nie będę. Z jednej strony - dużo pracy w pracy a z drugiej - sytuacja finansowa. Na działce trwa

  • Telefon od firmy windykacyjnej EOS

    Do wpisu bezpośrednio zainspirował mnie wpis na blogu "Pie***e kredyty" który od jego powstania czytuję czasem. Generalnie zgadzam się z tym,co Autor pisze :) A

Komentarze
2009/10/25 10:34:10
Mnie szkoda pieniedzy na samochod i wszystkich kosztow z nim zwiazanych (m.in paliwo). Jeden samochod mamy z mezem, bo jest niezbedny, na drugi sie nie zdecydowalismy. Ubrania- zawsze na wyprzedazach i tylko w takiej ilosci by dobrze wygladac. Nic ponad to. Jedzenie- restauracje baaardzo rzadko, bufet uczelniany moglby dla mnie nie istniec- kanapki i picie mam zawsze ze soba. Natomiast uwielbiam pozdroze i moglabym "wszystkie" pieniadze na nie wydac.
-
2009/10/25 11:03:34
W zasadzie mogłabym napisać, że realizuję swoją wizję oszczędzania nie zatrudniając służącej....tak naprawdę takie aspekty oszczedzania jak nie posiadanie 40 par butów czy futer albo wybór dobrej dzielnicy w naszym kraju są bez sensu.
Prawda jest taka, że jeśli mamy dobrze zarabiającego męża i same też mamy całkiem dobrą pracę to faktycznie nie ma się co porównywać na czym oszczędzać musi samotna matka pracującą na poczcie czy emerytowany nauczyciel.
Każda z nas ma swoje hobby i priorytety. Ja pracując sama, mieszkam sama, muszę zarobić na mieszkanie, domek letniskowy, na przebudowę którego zarobiłam za granicą, z pensji w zyciu bym się nie wyrobiła... Często musze dokonywać wyborów co w danym wypadku jest ważniejsze. Mam to szczęście, że nie mam kredytów, mieszkanie spłacam kredytem, który wzięła spółdzielnia (normatyw) a pracując w firmie państwowej mam dostęp do praktycznie nieoprocentowanych pozyczek.
Lubię Twoj blog, bo też często myślę, o tym jak zoptymalizować wydatki i pewne rzeczy podsuwają rozwiązania, ale jak mówimy o oszczędzaniu to właściwie należy uwzględnić układ odniesienia......może warto by też taką notkę napisać na jakie oszczędności można sobie pozwolić, ale uwzględniając kondycję finansową....taka moja sugestia.
-
andromeda_mama
2009/10/25 11:52:44
Rezygnuję bez zalu z karnetów na basen czy siłownie - sport można uprawiac tanim kosztem: dvd z cwiczeniami, bieganie. Kosmetyki upiekszające. Na pielegnujacych nie oszczedzam, ale cienie do powiek, kredki, lakiery to kupuje baardzo rzadko i nie najdrozsze marki, w przeciwienstwie do kremow, na ktore wydaje sporo - wiec sie zeruje. Perfumy lepszy do pracy, na wyjscia, tanszy na codzien.
Samochod - nie oszczedzam. Sprawny i bezpieczny raczej nie znaczy tani.
No i ten nieszczesny fryzjer i depilacja - chce byc atrakcyjna, wiec nie oszczedzam. Ale nie zarabiam sama na rodzine i moge sobie na to pozwolic.
-
Gość: grapkulec, *.chello.pl
2009/10/25 12:20:13
szczerze mówiąc to nie wiem co bym mógł tu wymienić a co by nie świadczyło o niejakiej patologii :) bo tak: podróży nie lubię, sportów nie uprawiam, autem jeżdżę właściwie tylko na zakupy więc 100 PLN na paliwo miesięcznie to nie aż tak dużo. lubię czytać, ale nie kupuję książek, oglądam dużo filmów ale powiedzmy że ich koszt to abonament za internet :) jestem nałogowym palaczem i wolę nie kupić sobie jedzenia niż nie mieć co zapalić, ale na takie rzeczy używkowe mam przewidziane pieniądze podobnie jak na jedzenie więc problemu nie ma. alkohol pić piję, do knajp chodzić chodzę, kosmetyków używam niewiele i raczej popularnych marek, ale mogły by być i "no name" gdyby faktycznie się opłacały i miały podobny efekt. o emeryturze i śmierci jeszcze nie myślę więc to także priorytetem nie jest. wychodzi na to, że właściwie poza karmieniem raka i molestowaniem wątroby niewiele mi brakuje do czystego zen :)
-
2009/10/25 12:29:01
@milagros_1: oczywiście masz rację: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z innych rzeczy zrezygnuje matka która nie ma na leki dla dziecka, a z innych zamożny singiel. Nie chodziło mi o "porównywanie" na czym kto musi albo nie musi oszczędzać. Ale że każdy, niezależnie od dochodów, na jedne rzeczy znajdzie pieniądze, a na inne będzie mu szkoda, i że warto się nad swoimi priorytetami w tym aspekcie zastanowić. Zobacz, nawet osoba niezamożna jak lubi czytać prasę to będzie ją kupować, choć inni uważają, że szkoda pieniędzy bo można czytać w internecie. Ale to jest wybór każdego z nas, i trzeba go szanować. I myślę że dla naszego dobrego samopoczucia jest b. istotne, żeby nawet przy bardzo skromnych dochodach, nie rezygnować całkowicie ze wszystkich przyjemności. Z drugiej strony osoby o podobnym poziomie dochodów będą je inaczej konsumować - jedni odłożą, drudzy kupią wiecej ciuchów, inni spędzą urlop w pięciogwiazdkowym hotelu, jeszcze inni - pojadą z plecakiem nad Bajkał. Bo tak jak piszesz każdy ma inne priorytety. Ja mogę pisać ze swojej perspektywy - kilka lat temu stanęłam w miarę finansowo na nogi, więc na przysłowiowego fryzjera mnie stać, ale w międzyczasie narobiłam sporo błędów finansowych, z których usiłuję się wywikłać, właśnie przez pilnowanie budżetu domowego. Nie wiem czy byłabym w stanie napisać o oszczędzaniu w zależności od sytuacji finansowej, bo moje osobiste doświadczenie jest dosyć skromne - choćby nie zaliczyłam wersji z bogatym mężem :) a nie potrafię zbytnio teoretyzować, ale pomyślę o tym temacie, dzięki za sugestię.
-
2009/10/25 17:36:49
Bardzo ważny wpis. Słyszałam też taką rady na zastosowanie takiej taktyki przy planowaniu wesela - zastanów się na czym zależy Ci najbardziej i zamów to w najlepszym gatunku, a oszczędź na innych rzeczach.

Nie zależy mi na dobrym dźwięku (mam tanie kino domowe), na kilkukrotnym oglądaniu filmów (nie kupuję DVD), na jednej dużej przyjemności kosztem małych.
-
Gość: lulo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/26 22:25:28
Mysle, ze podejscie do pieniedzy w tym poscie ratuje nas przed "oszczedzaniem dla oszczedzania".
Mieszkajac w stolicy uwazam posiadanie samochod za zbedny wydatek. Nie kupuje kawy na wynos (nie lubie kawy), nie kupuje gazet kobiecych (sama sobie jestem stylistka), nie wyjezdzam na luksusowe wczasy, bo wole sie szwedac po Europie z plecakiem. Z drugiej zas strony ubieram sie w sieciowkach odziezowych typu Zara czy H&M (a nie w lupeksach) i uzywam kosmetykow ekologicznych (ktore sa drozsze).

Nie mam przy tym pocucia, ze sobie czegos odmawiam.
-
2009/10/28 13:09:24
Dla mnie priorytetem są podróże i rozwój. Cały poprzedni rok oszczęzałam bardzo intensywnie na zagraniczny kurs językowy i jeszcze jedną dużą podróż. Ważna pozycja w moich wydatkach to książki. Dużo wydaję też na kosmetyki, ale tylk ote pielęgnacyjne. Oszczędzam na kolorówce bo właściwie w ogole się nie maluję. Zresztą mając w planach ciekawą podróż mogę przez jakiś czas używać gorszych kremów, powiedzmy Vichy kupione na allegro:)

W ogole nie wydaję na drogie gadżety (telefon ma dzwonić i już), nie mam samochodu, drogich sprzętów, drogich ubrań, nie farbuję włosów, nie korzystam z drogich ofert biur podróży - podróżuję tanio, za to ciekawie. nie jadam na mieście - podwójna korzyść: więcej kasy, mniej kilogramów.