Finanse osobiste: zarabianie, kredyty, lokaty, IKE, oszczędzanie, domowy budżet, minimalizm. Czytam różne blogi poświęcone finansom osobistym. Wiele z nich było dla mnie inspiracją, żeby coś w moim życiu finansowym zmienić. Ale czegoś mi brakowało. Przede wszystkim spojrzenia kobiety, i stąd ten blog. Po pierwsze - żeby ułożyć swoje przemyślenia i doświadczenia finansowe. I podzielić się moimi przemyśleniami z innymi. No i jeszcze - żeby przeczytać Wasze komentarze i z nimi dyskutować.
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Kosztowny grudzień

Jakby nie patrzeć, do Świąt Bożego Narodzenia mamy dokładnie 2 miesiące. Dla oszczędnych to dobry moment, żeby zacząć się zastanawiać jak wszystko zorganizować, żeby było i dostatnio i żeby budżet domowy to wytrzymał. Mój budżet w grudniu ma się o tyle gorzej, że do Świąt, Sylwestra i Mikołajek dochodzą jeszcze urodziny mojego syna. Myślę, że aby zabezpieczyć nasz portfel przed wielką poświąteczną dziurą, warto odpowiedzieć sobie na 3 pytania: -jak sensownie rozłożyć wydatki w czasie? -czy naprawdę Święta muszą być aż tak wystawne, prezenty tak kosztowne, czy do uczczenia nadejścia Nowego Roku koniecznie potrzebujemy: balu, nowej kiecki, wizyty u kosmetyczki, fryzjera, pantofli, dodatków, nowego garnituru dla faceta, i czy to koniecznie musi być w Zakopcu? -jak nie poddać się przedświątecznemu szałowi bezrozumnych zakupów w drugiej połowie grudnia?

Rozłożenie wydatków w czasie - absolutnie nie mam na myśli brania pożyczki na ten cel !!!!  Jedna opcja to odkładanie pieniędzy na ten cel już teraz. Druga, którą ja osobiście preferuję - to wcześniejsze robienie zakupów. Oczywiście po zastanowieniu się i zaplanowaniu co będzie potrzebne. Jeżeli już teraz wymyślimy jakie i komu podarunki chcemy sprawić, to teraz jest znacznie łatwiej coś ciekawego po atrakcyjnej cenie znaleźć. A nawet jeśli nie mamy konkretnego pomysłu - to chodząc po sklepach może przy okazji coś nam wpadnie w oko. Kupowanie prezentów w ostatniej chwili to większe prawdopodobieństwo, że wydamy więcej, a prezent niekoniecznie podpasuje obdarowywanemu. Analogicznie zamierzam postąpić z pozostałymi wydatkami na Święta: jak już będę wiedziała, jakie potrawy przyszykuję, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby chociaż część produktów kupić wcześniej. Tylko trzeba się zastanowić co będzie potrzebne. Spokojnie można już kupować suszone grzyby, mięso na pieczeń (jeżeli trafimy na dobrą promocję), składniki do pasztetu i bigosu, słodycze, bakalie itp. Można również już teraz zrobić przegląd lampek choinkowych i ozdób i zdecydować czy i co trzeba dokupić. Rozłożenie wydatków na 2 miesiące to naprawdę niezły pomysł :)

Jak bardzo wystawne Święta są nam do szczęścia potrzebne - jak pewno w wielu rodzinach, u nas wieczerza wigilijna jest przygotowywana tak, że umawiamy się kto się czym zajmuje: ja robię śledzie, moja bratowa kutię i kluski z makiem, Mama karpia w galarecie i smażonego. Przyszykowaniem pozostałych potraw wigilijnych też się dzielimy, głównie w zależności od tego kto na co ma czas. Dzięki temu kolacja jest jak należy, a nikt się nie zrujnował (chyba największym kosztem jest karp, ale raz do roku - trudno). Gorzej już jest z potrawami na pierwszy i drugi dzień Świąt - trudniej zachować umiar, bo chciałoby się i uroczysty obiad, i pieczeń, i pasztet, i bigos, i tort makowy, itp itd... Ale rozsądek i umiar jest konieczny - co by nie powiedzieć - wystawne święta nie są zdrowe ani dla nas ani dla naszych portfeli. Nie ma wyjścia, trzeba na spokojnie opracować menu, i się go trzymać. A zamiast kolacji - wybrać się na rodzinny spacer.

Trudniejszym tematem są prezenty. Słyszałam o rozwiązaniu, że jest losowanie, kto komu kupuje prezent. Mi się to bardziej kojarzy z Mikołajkami w szkole, niż z rodzinnymi świętami. Słyszałam (a nawet była kiedyś próba u mnie w rodzinie), że prezenty są tylko dla dzieci. Moim zdaniem to jest niewychowawcze i sztuczne. Generalnie prezenty kupujemy skromne, raczej praktyczne (oczywiście dzieci dostają również wymarzone zabawki), ale powiedzmy takie z większą fantazją. Czasem po prostu symboliczne. Często się zdarza że w 2-3 osoby zrzucamy sie na jeden większy prezent. Albo - prezent dostaje cała rodzina. Dzięki temu można kupić coś sensownego, na co cala rodzinka miała ochotę, ale ciągle nie było za co. Dzięki takiemu podejściu nie mam poczucia, że na prezenty wydałam bardzo dużo pieniędzy i że spora tego część jest zupełnie zbędna.

Szał przedświątecznych zakupów - jeżeli wydatki świąteczne zaplanujemy wcześniej, i wcześniej je zaczniemy realizować, to jest duża szansa, że ominie nas latanie z obłędem w oczach po galeriach handlowych 2 dni przed Świętami, w dzikim tłumie, godzinne stanie w korku, szukanie miejsca parkingowego, stanie w tasiemcowej kolejce do kasy i kupowanie przypadkowych rzeczy. Zamiast tego będziemy mogli zająć się stroną duchową Świąt, wspólnym z bliskimi szykowaniem potraw. I pewno jeszcze starczy czasu na spacer pięknie udekorowanymi na Święta ulicami, starówką, itp. A nasze głowy będą wolne od tematu: "kurczę, jeszcze nie mam nic dla Józka, no i grzybków zapomniałam kupić" :)

piątek, 23 października 2009, frugalesse_z_przekonania

Polecane wpisy

Komentarze
2009/10/24 21:03:51
Ciekawe, ciekawe!!!
Ja już od miesiąca mam pudełko i półkę wydzieloną na prezenty i rzeczy przewidziane na Święta. Na razie sporo drobnych prezentów, ale już mam plan co i jak i powoli powoli go wypełniam.
-
2009/10/25 09:13:48
Mam ten sam ból, nie cierpię konsumpcjonizmu świątecznego, ale prezenty trzeba dać. Od zeszłego roku wymyśliłam kupowanie na allegro. Oczywiście odpowiednio wcześniej, kiedy ma się czas na dojście przesyłki. I przyznam, nie łaziłam w ogóle po sklepach. Fakt, Allegro bywa kosztowne ze względu na koszt transportu, ale czasem można odebrać osobiście a czasem koszty przesyłki są niższe niż czas stracony na łażenie i szukanie. Polecam naprawdę
-
niklowe
2009/10/26 08:13:15
najtrudniej o samodyscyplinę ! Ale pomysł z allegro dobry, zastosuję w tym roku ;)